Pokora. Jak stać się lepszym jeźdźcem?

 

Na naszej stronie znajdziecie Państwo artykuły z cyklu trening mentalny w jeździectwie. Artykuł ,,Pokora. Jak stać się dobrym jeźdźcem?” jest wprowadzeniem do tematyki cyklu.

 

„Jeśli jeździec przekonany jest o swojej nieomylności, a towarzyszy temu cecha „nadmierna pewność siebie” połączona z „ego”, przepływ informacji pomiędzy nim a trenerem ma dużo wspólnego z powiedzeniem ,,do pustego i Salomon nie naleje”. Co oznacza, że jeśli nie pozostawiamy w sobie miejsce na naukę i poprawę błędów (a zawsze jakieś się zdarzają!) to zamykamy się na proces rozwoju.”

Ewa Mizgała-Pręcikowska

 

Z tego tekstu dowiesz się:

  • jakie są cechy dobrego jeźdźca
  • czym jest rozwój mentalny w jeździectwie
  • jak prawidłowo powinna wyglądać komunikacja pomiędzy trenerem i jeźdźcem

 

Często zastanawiałam się, jakie cechy są priorytetem u jeźdźców. Patrząc na powyższe zagadnienie ze strony psychologii konia to zapewne: umiejętność panowania nad emocjami i odwaga.

To cechy pożądane u jeźdźców, których potrzebuje koń, jako istota niezwykle wrażliwa, wyczuwająca naszą energię, także strach, wahanie, brak pewności siebie, agresję i inne. Obie cechy potrzebne są też by być dobrym liderem, a także by wspierać pewność podczas wykonywanych wspólnie z wierzchowcem zadań. Powodują one, że koń może czuć się przy nas dobrze, bezpiecznie, zaufać nam. Panowanie nad negatywnymi emocjami zapewnia zwierzęciu komfort pracy w zaufaniu, że nie zostanie ukarany przez nasze negatywne emocje takie jak złość czy frustracja.

Mam jednak wrażenie, że te cechy, które są potrzebne do zbudowania wartościowego partnerstwa z wierzchowcem należy wzbogacić w kolejne. Jedną z nich jest bardzo pozytywna cecha, pewność siebie. Wśród wielu jeźdźców można niestety zauważyć nieprawidłowy przerost tej cechy, który może w końcu stanowić o ich własnej porażce.

Chciałabym dokładniej przyjrzeć się właśnie pewności siebie, dlatego, że zdecydowanie za często spotykam się z taką postawą wśród jeźdźców. Dodatkowo, bardzo niekorzystna dla pary koń-jeździec jest sytuacja, gdy nadmiernej pewności siebie towarzyszy brak wyczucia swojego ciała. Zapytam więc, co to za „pewność”, co w tym momencie przekazujemy zwierzęciu? Swoją własną butę? Przypomina to bardziej, przepraszam za mocne słowo, tyranię. Przecież jeździec z postawą nadmiernej pewności siebie, który nie czuje, że swoim oddziaływaniem sprawia zwierzęciu dyskomfort, ale jest pewny, że działa dobrze dosiadem czy pomocami, nie może w ostateczności pozostawiać po sobie dobrego wrażenia. Jest zamknięty na informację zwrotną, nie czuje potrzeby zmiany.

W tym momencie chciałabym się zatrzymać i wyłonić cechę najważniejszą moim zdaniem dla jeźdźców, a jest nią pokora. Sport wymaga ogromnej pracy nad strefą emocjonalną, odporności na stres, w tym też krytykę. Co za tym idzie, uznając własne ograniczenia, unikając wywyższania się i pamiętając, że jak każdy popełniamy błędy powinniśmy uczyć się tej pokory i pamiętać o niej na co dzień.

Jako drugą cechę chciałabym wskazać dystans do samego siebie, a trzecią umiejętność uczenia się na własnych błędach oraz uznanie, że błędy jako część nauki, której doświadczamy przez całe życie są czymś oczywistym i dotyczą każdego jeźdźca, na każdym etapie.

Będąc zawodnikiem wielu różnych dyscyplin sportowych, a także obcując z zawodnikami oraz trenerami zdałam sobie sprawę, że są to najbardziej pożądane cechy wszystkich sportowców.

Cokolwiek myślimy o sporcie konnym jest w tym momencie bez znaczenia. Nie chcę by ktoś myślał teraz o uczestnictwie w sporcie jeździeckim jako przejawie ambicji w powodowaniu koniem, lecz przyjrzał się jeźdźcom- sportowcom w skali światowej. Dlaczego to właśnie oni są mistrzami?

Samo ego i ambicja nigdy nie doprowadzi nas na szczyt, będzie raczej wpływać na frustrację z każdej najmniejszej porażki. Dlatego właśnie jeźdźcy, którzy są pewni siebie, przekonani o swojej nieomylności i cudowności nie wyniosą się nigdy na wyżyny prawdziwej sztuki, jaką jest jazda konna, a także każdy inny sport.

Świetnym obrazowym przykładem takiego podejścia jest film „Jappeloup” oparty na faktach przedstawiający historię zawodnika olimpijskiego reprezentacji Francji Pierre Durand’a. Gorąco Was zachęcam do obejrzenia!

 

Kolejną cechą, na którą chciałabym zwrócić uwagę jest umiejętność przyjmowania pozytywnej krytyki; bez niej nie istnieje współpraca na gruncie trener-zawodnik. Jeśli jeździec przekonany jest o własnej nieomylności, a towarzyszy temu nadmierna pewność siebie połączona z ego, przepływ informacji pomiędzy nim a trenerem ma dużo wspólnego z powiedzeniem ,,do pustego i Salomon nie naleje”. Oznacza to, że jeśli nie pozostawiamy w sobie miejsce na naukę i poprawę błędów, które zawsze istnieją to zamykamy się na proces rozwoju.

Z takim podejściem często spotykam się podczas obserwacji treningów. Ta cecha jaką jest umiejętność przyjmowania pozytywnej krytyki jest niezwykle ważna, ponieważ jeździec nabywając nieprawidłowych wzorców dosiadowych lub posiadając problemy funkcjonalne w ciele (nabyte, związane z kontuzjami, przeciążeniowe) jest przekonany, że siedzi dobrze i czuje się komfortowo. Innego zdania często jest trener, który z ziemi widzi dużo więcej i koń, który nie krzyczy, ale w ciszy często znosi dyskomfort lub ból, i choć może nie duży, to często powtarzany. Przykładem mogą tutaj służyć niekontrolowany ruch wsteczny ręki jeźdźca na wodzach lub nacisk punktowy na grzbiet spowodowany niezrównoważonym dosiadem, błędy dosiadu w fazie odbicia i lądowania, które powodują zaburzenie paraboli skoku konia i zrzutki.

 

Wracając do najważniejszej cechy, pokory. To ona jest tą cechą, która nabywamy niczym dojrzałość, nie dorosłość, bo wielu dorosłych jeźdźców z wieloletnim stażem w sporcie jej nie posiada, a wielu młodych ją ma i na odwrót. Dotyczy to zarówno pokolenia młodych zawodników przyzwyczajonych i wychowanych w przekonaniu, że są the best i tylko koń jest winny ich niepowodzeniom, a także starszych jeźdźców, którzy nauczeni pewnych wzorców dawno temu zamknęli się na dalszą naukę i tylko swój wiek uważają za uzasadnienie swojej wiedzy i doświadczenia.

Pokora pozwala przyznać przed samym sobą, że nikt nie jest idealny. Pozwala powiedzieć sobie, „Rozumiem, że chodć dziś nie umiem czegoś zrobić tak jak bym chciał/a, nie poddam się. Wiem, że jest to proces nauki i wymaga czasu.”  Pokora pozwala także nie poddać się, gdy słyszymy pozytywną krytykę od trenera. Pozwala ,,na luzie” bez frustracji przechodzić przez kolejne etapy nauki.

Przeciwieństwem pokory jest nadmierne ego, które zabija harmonię pracy z koniem, a także przepływ informacji od trenera. Ego nie pozwala na przyznanie przed samym sobą, że nie jest się idealnym i nigdy nie będzie. Trzeba pamiętać, że można być tylko najlepszą wersją siebie w danym momencie, ale należy akceptować siebie także w fazie trwania niepowodzenia i błędów.

Ego nie pozwala też patrzeć na głębsze aspekty współpracy i harmonii z koniem, jakimi są odczucia zwierzęcia. Długie wykłady na temat „ego” jako niepożądanej cechy u jeźdźców słyszałam od mojego przyjaciela, trenera i zawodnika węgierskiej reprezentacji olimpijskiej Gyuli Mészárosa.

Wielcy mistrzowie nigdy nie mówią o sobie, że są najlepsi. Potrafią za to mówić, że wykonali kawał pracy, że są dziś oceniani wysoko przez sędziów, ale potrafią też mówić o tym, co wciąż wymaga dopracowania. Dzięki temu są w stanie ciężko pracować nad sobą do kolejnych zawodów i nie spoczywać na laurach.  Wielu osobom, które jeżdżą amatorsko lub zaznały już kilku startów brakuje właśnie tych cech pożądanych, a przeważa ego i brak pokory. Właśnie dlatego narastają w nich złość, frustracja, ciągle zmieniają trenerów, stajnie czy same konie na lepsze, szukając winy wszędzie poza sobą. Stają się zamknięci na rozwój własny.

Brak pokory, która determinuje precyzyjną pracę nad sobą, choćby nawet prace nad dosiadem, którą praktykuje się przez długie lata powoduje brak postępów. Patrząc z mojego punktu widzenia – osoby, która uczy dosiadu, treningu funkcjonalnego i biomechaniki – widzę te niepożądane cechy wśród jeźdźców zbyt często i to się nie zmienia, pomimo że widzą oni swoje nagrania w slow motion. Nawet przy konstruktywnej krytyce nie potrafią zaakceptować swoich błędów i dojrzeć do postawy pokory, do pracy nad sobą.

Jest to dość powszechne, nazwane w psychologii zjawisko. W momencie, gdy spotykamy się z pewną prawdą – trener uzasadnia nam nasze niedoskonałości, a my czujemy coś innego, ponieważ siebie nie widzimy, czy też nie potrafimy tego odczuć (jest to zresztą coś całkiem normalnego, bo przyzwyczajamy się do swojego wzorca ruchu nawet, jeśli jest on niepoprawny) powstaje w naszej głowie pewien mechanizm obronny. Polega on na tym, że gdy spotykamy się właśnie z tą nową dla siebie prawdą stajemy przed wyborem dwóch dróg. Są nimi: wyparcie lub przyjęcie nowej prawdy. Pierwsza droga, wyparcie, to odrzucenie prawdy. Druga droga, przyjęcie nowej prawdy, pozwala poznać, poczuć i sprawdzić faktycznie coś nowego; to coś co sprawia, że rozwijamy się pracujemy nad sobą i nabywamy nowych doświadczeń. Pozostanie na pierwszej drodze, czyli w wyparciu powoduje, że wewnętrznie odrzucamy tę prawdę, nie chcemy jej poznać, odrzucamy autorytet i osobę trenera, pozostajemy zamknięci na nowe odczucia oraz ich efekty. Ta postawa jest właśnie spotęgowana ego oraz brakiem pokory.

 

Można by mnożyć wypowiedzi takich mistrzów jak: Jean dOrgeix, trener olimpijski Francji, który mówił: „Nie ma głupich zrzutek, są tylko błędy jeźdźca i konia”, czy Gyula Mészárosa, zawodnika, trenera, reprezentanta olimpijskiego Węgier, który często wspominał: „Jeździliśmy w trzech chodach pod górę i w dół bez wodzy, dopóki nie nabyliśmy tak dobrej równowagi by móc je dostać w ręce odpowiedzialnie za pysk konia”.

Mistrzowie szkoły Wiedeńskiej, którzy trafiając tam pomimo sukcesów rangi grand prix jeżdżą na lonży przez ponad rok pod okiem mastera. Jasne zasady treningu Szkoły Wiedeńskiej nie tylko w odniesieniu do koni, ale i jeźdźców wypracowane przez lata sprawiają, że trening podstawowy jeźdźca trwa 12 lat (źródło: Equista – Miejsca: Hiszpańska Szkoła Jazdy w Wiedniu). Mistrzowie innych szkół akademickich ujeżdżenia zgodnie mawiają, że nad dosiadem pracuje się całe życie. Wielcy skoczkowie, którzy swych podopiecznych uczą dosiadu tak by nie zaburzał on paraboli skoku wracają na lonżę by dopracowywać dosiad i świetną równowagę. Charlotte Dujardin dwukrotna medalistka olimpijska, opowiada, że sukces zawdzięcza pracy mentalnej, fitness, odpowiedniemu żywieniu i fizjoterapii. Te elementy pracy nad sobą stanowią ogromny czynnik jej sukcesu, zdecydowanie większy niż sama jazda konna.

Wyżej podzieliłam się z Wami przykładami wypowiedzi moich autorytetów, tego, co mi bliskie jako osoby uczącej dosiadu, niemniej jednak powyższe cechy są podstawą w każdym treningu jeździeckim i dyscyplinie.

 

Reasumując pokora stanowi najważniejszą cechę, której posiadania życzę wszystkim jeźdźcom bardziej niż pucharu. Szukajcie jej w sobie, pozwólcie jej się w Was rozwijać, a Wasz „puchar” większy czy mniejszy, w postaci Waszego sukcesu przyjdzie wraz z ciężką, wytrwałą pracą nad sobą, na którą pozwala pokora, wytrwałość i cierpliwość. Pamiętajcie, że nie każdy będzie mistrzem świata, co warunkuje wiele innych czynników oprócz umiejętności i doświadczenia. Każdy z Was może być natomiast dobrym jeźdźcem, jeśli pozostanie otwarty na naukę, będzie wytrwały i nauczy się pokory.

 

Autor: Ewa Mizgała-Pręcikowska